Path, people

Netralizacja jaźni – czy to racjonalna koncepcja?

do strony głównej pdf share

Nauki gnostyckie często mówią o „samoneutralizacji”, „umieraniu jaźni”, „wyciszeniu ja” i podobnych procesach, które to pojęcia mogą brzmieć wystarczająco radykalnie, by sprowokować nas do kwestionowania, przynajmniej początkowo, racjonalności takiego działania.

Nawet ci, którzy są zaznajomieni z tymi pojęciami i wierzą, że rozumieją je dość dobrze, doświadczając trudności w ich realizacji, mogą się zastanawiać i rozważać „a co, jeśli…”. W rzeczywistości nie ma trudności; ale to na razie nie jest naszym tematem...

Możemy zobaczyć interesującą historyczną konsekwencję niezrozumienia tego procesu na przykładzie tego, jak Kościół rzymskokatolicki zinterpretował katarski proces „endury” jako rytualne samobójstwo. Nie mógł jednak być dalej od prawdy. Zrozumienie tego wiąże się również z naszym ogólnym rozumieniem życia i ze sposobami, w jakie człowiek można służyć swojej uniwersalności. Dlaczego na przykład obie klasyczne gnostyckie filozofie chrześcijańska i chińska mówią jednym głosem: „Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu”?1

Wiele napisano na ten temat w literaturze duchowej, ale czy możemy znaleźć jakieś odniesienia do niego we współczesnej „nauce o duszy”?

W psychoanalizie jedną z najpowszechniej stosowanych definicji charakteru człowieka jest ta, że „reprezentuje on zespół pewnych psychologicznych mechanizmów obronnych, tj. indywidualnych podejść do radzenia sobie ze stanami dysonansu i lęku”.2 Rzeczywiście, dysonans i lęk są obecne i kumulują się od wczesnego dzieciństwa w wyniku zderzenia instynktów autentyczności z osobistą potrzebą walidacji. Oznacza to z jednej strony możliwość swobodnego wyrażania naszych reakcji i emocji, z drugiej zaś potrzebę akceptacji i aprobaty, najpierw przez naszych rodziców, a później przez szeroko pojmowane środowisko społeczne.

Rzeczywisty konsensus między tymi dwoma przeciwstawnymi siłami w ludzkiej psychice jest niemożliwy. Dlatego, próbując je pogodzić, gromadzimy psychiczne mechanizmy obronne, które z czasem budują nasz charakter. W konsekwencji nawet najbardziej wyrafinowana i zawiła filozoficzna koncepcja człowieka, życia i świata w istocie nosi i odzwierciedla charakter autora. Jest to racjonalizacja jego osobistego stosunku do rzeczy, do rezultatów tego, co zgromadził, mechanizmów, które zbudowała jego psychika dla własnej ochrony.

Definiujemy tę akumulację doświadczeń jako „ja” lub „jaźń”. Procesy te zwykle trwają przez całe nasze życie, po prostu dlatego, że są produktem naszego instynktu samozachowawczego. I z tego powodu nie pozwalamy sobie głębiej zajrzeć we własne przekonania i zobaczyć strach lub pragnienie, które jest źródłem takiego lub innego wynikającego z tego zniekształcenia w naszym życiu.

Jednak odłożenie na bok naszych psychicznych mechanizmów obronnych umożliwiłoby nam zobaczenie części siebie jako miernej i porzucenie jej. I to nie dzieje się wtedy z bólem serca, ale z radosnym poczuciem uwolnienia. Jest to samopoznanie w swojej początkowej formie.

Wydaje się, że już przy pierwszych krokach samopoznania trzeba przynajmniej częściowo pokonać mur samozachowania. Kiedy pozbywamy się niektórych naszych mentalnych uwarunkowań, uwalnia się w nas czysta i pusta przestrzeń, może się rozpocząć duchowa ścieżka. I tak to się dzieje.

Nic prawdziwego nie może umrzeć. Umiera tylko to, co jest fałszywe. To, co jest w nas sztuczne, naprawdę musi zostać zneutralizowane, aby Prawda mogła nas poprowadzić do Siebie. Dlatego Apostoł Paweł mówi: „codziennie umieram”3, spełniając wezwanie Izajasza: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie Jego ścieżki”4.

Miejmy nadzieję, że nauczymy się iść tą drogą coraz lepiej!


 

  • 1. Fragment znanego wersetu Ewangelii Jana 12:25; takie jest również znaczenie końcowej części 55 rozdziału Tao Te King, przynajmniej w niektórych tłumaczeniach.
  • 2. Nancy McWilliams, Diagnoza psychoanalityczna, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2021.
  • 3. 1 List do Koryntian 15:31.
  • 4. Ewangelia Łukasza 3:4.
do strony głównej pdf share