Heaven

Pęknięcie w niebie

do strony głównej pdf share

Tak człowiek zaczyna uświadamiać sobie wolność kosmosu. Zaczyna czuć się jak prawdziwy kosmopolita czyli obywatel świata i wibruje w harmonii z tymi siłami. Dochodzi do urzeczywistnienia niewymownego związku, który obejmuje wszystko i wyklucza wszelki strach.

         G.R.S. Mead[1]

Jestem sam na szerokiej promenadzie. Inni, którzy byli ze mną, pozostali daleko w tyle. Głębokie uderzenie przechodzi od betonowej drogi przez całe moje ciało. Rząd drzew na skraju bulwaru wydaje się załamywać. Widzę fragment powoli zbliżającego się czołgu.

Stoję nieruchomo.

Miało to miejsce w 1989 roku w Pekinie i wszyscy znają to zdjęcie[2]. To ikoniczny obraz konfrontacji jednostki z władzą. Siła stalowego pojazdu na gąsienicach wydaje się oczywista, brak siły bezbronnego człowieka jest jasny. A jednak czołg się zatrzyma, bo człowiek nie ustąpi.

Ten obraz przyszedł mi do głowy ponownie w czasie, gdy zakaźna choroba rozprzestrzenia się na całym świecie, a państwo w najwyższym stopniu ingeruje w życie jednostki. Tamta interwencja w Chinach była bardzo daleko idąca i pozornie nieunikniona. Ta interwencja jest bardzo dalekosiężna, biorąc pod uwagę różne stopnie lockdownu w zachodnich demokracjach. Oprócz presji rządu – a rząd często reaguje – istnieje presja społeczna, by się dostosować. W Belgii nazywa się to: „Zostań w swoim kot (pokoju)! I wzrasta nacisk, aby nosić maskę na twarzy. I wzrasta oczekiwanie, że ludzie się zaszczepią, pod obiema formami presji.

Ten kryzys też wytwarza swoje obrazy. Zrobiono zdjęcie niebieskawych szczytów Himalajów, które po raz pierwszy od dziesięcioleci były ponownie widoczne z Indii Północnych. Sfilmowano ryby w czystej wodzie w kanałach Wenecji. Obraz znacznie zwiększonej przejrzystości naszej rzeczywistości, widzialności, teraz, gdy działalność ludzka została praktycznie zatrzymana, gdy ludzie doznali szoku. Szoku wywołanego czymś nowym.

Ludzi przytłoczyła duża doza niepewności. Ekonomiczna tkanina społeczeństwa grozi rozerwaniem przez miesiące ograniczonej działalności. Śmierć wydaje się czaić za każdym spotkaniem. Mój starszy ojciec i matka siedzą sami i nie wolno mi ich odwiedzać. Czy szpitale będą w stanie się mną zająć, jeśli zachoruję? Czy umrę? Czy moja firma przetrwa? Liczne pytania i, mimo zwiększonej widoczności, brak wglądu w odpowiedzi. Czujemy i widzimy intensywne zmiany, myślimy o nich, ale nie mamy wglądu w to, dokąd to wszystko zmierza. W szybkim tempie wiele działań przenosi się do świata wirtualnego, w tym również spotkania religijne.

W atmosferze wyczuwa się spokój, otwartość i przejrzystość. Dzięki tej widoczności ludzie – być może niektórzy z nich – znów zdają się widzieć człowieczeństwo u swoich bliźnich i, zachowując bezpieczny dystans, sami również je wyrażają. Spotkania i rozmowy między nieznajomymi bardzo szybko trafiają w sedno życia i bycia człowiekiem w teraźniejszości. To wzrusza moje serce i sprawia, że pojawia się iskrząca nadzieja. Przekonanie, że wszystko pójdzie dobrze. Że wszyscy ci ludzie, którzy nagle się obudzili, już nie zasną. Że tak wyraźnie zobaczyliśmy teraz, że nasze społeczeństwo i sposób życia są absurdalne, niebezpieczne i głupie. Że nie możemy ignorować faktu, że ziemia wymierzyła nam policzek i że natura odradza się bardzo szybko.

Czym jest w nas człowieczeństwo? Czy doświadczamy tylko wzajemnego uznawania członków zagrożonego gatunku? Czy rozpoznajemy, że nasza świadomość cierpi pod panowaniem innych ludzi? Czy widzimy radość z wzajemnego uznania i otwarcia, które się teraz dokonało? Otwarcia w mojej świadomości, w naszej świadomości? Czy jesteśmy radośnie ciekawi, co może wykiełkować i wyrosnąć przez tę szczelinę w niebie? Świat do góry nogami... normalnie wszystko wyrasta z ziemi.

Odwrócone drzewo ze złotymi jabłkami alchemików. Gałęzie i gałązki, które dokładnie wskazują, w jakim kierunku można zrobić kolejny krok, mój kolejny krok. Który, w pełnej wolności, mogę zrobić tylko ja. Pozwalając płynąć życiowym energiom alchemicznego drzewa. Jestem odpowiedzialny za ten jeden krok, jestem odpowiedzialny za to, by drzewo wydało owoce. Jestem odpowiedzialny za moje człowieczeństwo.

Pozostaje jeszcze inna możliwość: poświęcamy naszą energię życiową, silnie naładowaną emocjami, twórczemu reaktorowi naszego myślenia i ponownie skręcamy lepkie nici, aby jak najszybciej uszczelnić pęknięcie w niebie. Nie być jeszcze wolnym i odpowiedzialnym za kolejny krok. Spryskać pęknięcie w niebie naszej świadomości uszczelniającą pianką. Albo nie. Nikt inny nic z tym nie zrobi, jak tylko ja sam. Jest to całkowicie w mojej mocy. Nawet jeśli inni ludzie zdecydują się na szybkie przyciemnienie i zapieczętowanie, nawet jeśli zbiorowość miałaby dokonać takiego wyboru. Die Gedanken sind frei![3]

Patrz uważnie. Czy nadal widzisz to otwarcie, które otrzymaliśmy? Obserwuj bardzo uważnie, jakie możliwości widzisz teraz w sobie i wokół siebie i zrób pierwszy krok. Z pełnym zaufaniem. Ponieważ jest to krok, który pokazało ci życie, wywołując wielki kryzys. Tobie i wielu innym. Możesz nazwać sprawcę - motyw - życiem, wszechświatem, Bogiem lub prawdziwym życiem w zbiorowej ludzkiej nieświadomości. Lub obrazowo: kwadrat Saturna – dawna władza – z Uranem, impulsem wolności. Nazwa i zasada nie są tak ważne. Rozpoczęto znaczący ruch. Możesz zobaczyć jego znaczenie. Możesz poruszać się w organicznym rozwoju. Wzrastasz wraz z życiem, które wkracza na ten świat przez pęknięcie w niebie. By wydać owoce. Złote Jabłka Świadomości.

Czołg to ciężka zbroja na zewnątrz i przeciw strachowi przed iskrą życia i świadomości wewnątrz. Jest poruszana przez silnik. Napędzana tą iskrą życia i świadomości, z pomocą wzmacniaczy myśli. Kiedy zrzucisz zbroję, stoisz pod gołym niebem. Znowu widzisz drzewa i plac. Pozostań w pełnym zaufaniu. W niebie jest pęknięcie.


[1] G.R.S. Mead, The Hymns of Hermes, London and Benares, The Theosophical Publishing Society, 1907.

[2] "Nieznany Buntownik" (ang. Tank Man) na Placu Tiananmen, Pekin 5 czerwca 1989.

[3] „Myśli są wolne” to stara niemiecka piosenka ludowa.

do strony głównej pdf share