spiral

Postrzegana rzeczywistość - część 2

do strony głównej pdf share

Idź do części 1

Ludzka myśl osiągnęła wymiar duchowy, który posługuje się własnym językiem, różniącym się od naukowego. Język duchowy stwarza możliwość myślenia poza granicami. Wychodzi od fizyczności człowieka, a konkretnie od mózgu i funkcjonowania głowy, lecz idzie dalej i wspina się coraz wyżej w swym myśleniu. Próbki tego języka dostarcza nam m.in. lektura komentarza, jakim Jan van Rijckenborgh opatrzył dzieło „Alchemiczne Gody Chrystiana Różokrzyża”. 

Duchowość

Fragmenty komentarza do „Alchemicznych Godów” zaznaczone zostały kursywą, a spajające je myśli, zwykłą czcionką.

W dialektycznym, naturalnym życiu znamy tylko dwojakiego rodzaju kulturę: kulturę materii i kulturę duszy. […] Dusza jest świadomością, która ożywia osobowość. Każdy atom osobowości posiada zasadę życia, siłę życia. Suma sił życiowych wszystkich atomów osobowości tworzy świadomość, którą niesłusznie określa się mianem Ducha. [1]

Zatem także i w tym modelu świadomość jest postrzegana jako właściwość emergentna, która powstaje dzięki współpracy atomów, których grupy tworzą komórki i narządy.

Kultura tej świadomości jest więc czysto cielesna i materialna, prowadzi do metafizyki sfery odbić, a więc do zmieszania ich obu. Zawsze można dążyć swoją świadomością do kultywowania materii. Można przy pomocy tej świadomości jako podstawy próbować idealizować osobowość, kultywować ją, a więc ubóstwiać. Naturalna dusza i ciało współpracują wtedy ze sobą, aby osiągnąć ten cel. Jednakże z tych starań powstają w sferze odbić, to znaczy w astralnym polu dialektycznego pola życia, pewne odbicia. I wiecie, że odbicia te nie prowadzą do wyzwolenia. Wręcz przeciwnie - przyczyniają się do coraz większego uwięzienia człowieka, z wszystkimi tego konsekwencjami.[2]

Z naukowych obserwacji wiemy, że nasza percepcja rzeczywistości jest w dużej mierze zdeterminowana przez naszą osobistą historię; przez to, co ujrzeliśmy i odczuliśmy wcześniej, a nie poprzez świeżą i otwartą interakcję z rzeczywistością trwającej właśnie chwili. W miarę upływu życia, historia człowieka i zgromadzone przez niego wspomnienia stają się coraz bardziej rozbudowane i obciążające. I w coraz większym stopniu zniewalają człowieka.

[…] w normalnym stanie odpowiadającym tej naturze świadomość człowieka ma swój ośrodek zarówno w sercu, jak i w głowie, i wobec tego zarówno w sercu, jak i w głowie płonie świecznik świadomości. W dialektycznym, naturalnym stanie pomiędzy tymi dwoma aspektami świadomości istnieje jednak rozłam. Nie stanowią one jedności. Rozważania i zamysły serca są na ogół zupełnie inne niż głowy. A ponieważ serce jest bezpośrednio połączone z ciałem astralnym człowieka, to najczęściej serce panuje nad głową, tak że można powiedzieć: „Czego serce nie chce, to nie wstąpi do głowy”.[3]

Serce jest czującym aspektem świadomości. Odczuwane przez nas emocje wpływają na decyzje, które podejmujemy. Nawet jeśli decyzje te podejmowane są po szczegółowych, racjonalnych przemyśleniach w korze nowej, to i tak spośród wszystkich części składowych decyzji, rozstrzygające znaczenie ma to, co czujemy.

Z tego względu, że w stanie dialektycznym astralny czynnik serca, czynnik duszy, odgrywa najważniejszą rolę, kandelabr świadomości w głowie, składający się z fluidu astralnego w siedmiu komorach mózgowych, spełnia wyłącznie znaną nam funkcję umysłową. Skutkiem tego zróżnicowane komórki mózgowe przystosowują się całkowicie do stanu zrodzonego z natury.[4]

Naukowcy utrzymują, że mózg i związana z nim świadomość rzeczywiście rozwinęły się z potrzeby  poruszania się po postrzeganej przez nas rzeczywistości tak efektywnie, jak to tylko możliwe, i tym samym przetrwanie w niej. Istnienie wyższej przyczyny leżącej u podstaw świadomości zostaje przez naukę odrzucone. Tymczasem język duchowy przekazuje:

[…] jeszcze słowo o krętych schodach do królewskiej sali weselne. Schody te przedstawiają połączenie pomiędzy czakrą serca a najwyższą czakrą, pokrywającą się z szyszynką. Kiedy narodzi się dusza, kiedy świeczniki płoną równomiernie i stanowią jedność, wówczas dosłownie cieleśnie wytwarza się eteryczne, świetlne połączenie pomiędzy sercem a głową, niezależnie od jakichkolwiek podstaw anatomicznych. Połączenie to zbudowane jest z eteru odzwierciedlającego, który działa mentalnie, i z eteru świetlnego, który działa w sferze wrażeń zmysłowych; obydwa one wykazują wyraźny ruch spiralny. Stąd właśnie mówi się o krętych schodach.[5]

Najwyraźniej, aby osiągnąć wyniki w wymiarze duchowym, musi się wyłonić świadomość, która wykracza poza świadomość atomową i której nie da się z niej wytłumaczyć. Potrzebny jest obcy element, nowy czynnik, który umożliwia zaistnienie tej nowej świadomości, nowej duszy.

Szyszynka […] jest organem oddychania i percepcji. Za jej pomocą wdychacie pranę, z której żyjecie, czy jest to prana pozytywna, czy negatywna, dobra czy zła. Odpowiednio do tego zachowuje się cały wasz stan istnienia, łącznie z atomami. A zatem w sposób egzystencjalny znajdujecie się w całkowitej zgodzie z praną, którą wdychacie. Stąd też kiedy wpływacie na szyszynkę w ten sposób, że możecie być tylko niewolnikami natury śmierci, to kryje się w tym wielkie niebezpieczeństwo.

Od zawsze istniały zioła, kadzidła i rozmaite techniki oddechowe, z których pomocą można było wpływać na gruczoły wydzielania wewnętrznego, na eter nerwowy i ogień wężowy, i można było wywierać na nie przymuszający wpływ i tym samym doprowadzać je do stanu, który odpowiadał określonym celom. Wpływanie na szyszynkę poprzez negatywne oddziaływanie na ciało, po to, by odpowiadała ona pewnemu określonemu celowi, należy do bardzo negatywnych i niezwykle niebezpiecznych metod. Odurzenie kadzidłem otwiera na przykład szyszynkę na wpływy magii kościelnej. […]w ostatnich latach silnie propagowane i stosowane są środki i metody lecznicze, które skutkiem niewiedzy mogą w efekcie doprowadzić tylko do całkowitej degeneracji systemu szyszynki.

[…] Jeśli więc w nieustannie negatywny sposób próbujecie neutralizować skutki, ale nie likwidujecie ich przyczyn, to wówczas szyszynka ulega degeneracji. Ta brama do wolności popada wówczas w ruinę. Dlatego istnieje tylko jedna możliwość odgrodzenia systemu szyszynki od wpływów natury i otwarcia go dla syna obfitości: jest nią odrodzenie duszy. Tylko te psychologiczne metody leczenia, które opierają się na odrodzeniu duszy, mogą się człowiekowi przyszłości okazać pomocne.[6]

Czym jest wasza świadomość „ja”? […] jest to zespolenie siły życiowej, obecnej we wszystkich atomach waszego systemu. […] skąd bierze się ta atomowa siła życiowa? Ależ od Stwórcy, który tchnął swoje tchnienie życiowe w pramaterię! Tak więc i świadomość „ja” jest w pewnym sensie zrodzona z Boga. Lecz tchnienie życia atomu nie jest, z filozoficznego punktu widzenia, ot tak, po prostu, doskonałe. Tchnienie to musi się połączyć z innymi boskimi wartościami, aby móc urzeczywistnić wielki plan Boga.

[…] Skąd pochodzi wasz obecny żywy stan duszy? Wasza siła duszy jest jądrową siłą waszej monady, waszego mikrokosmosu. Skąd bierze się ta jądrowa siła? Przecież także od Ojca wszechrzeczy! Także dusza jest z Boga.

[…] Kto wzywa was do nowego stanu życia? Kto wzywa was do uwolnienia? Jest to przecież sam Duch, który porusza was w waszej najgłębszej istocie, to w duszy, to znów w uciszonej istocie „ja”. Także trzeci aspekt, Duch, królewska siła, jest więc z wami, dokoła was i w was.

[…] W „bardzo Starym” Duch i dusza są nierozdzielnie obecne jako siła Boga, w której ukryte leżą: idea, istota i ziarno zamierzonego przez Boga ciała.[7]

Zostało to ukazane za pomocą obrazu wieży znajdującej się na wyspie o kształcie czworokąta równobocznego, który to obraz jest symbolem możliwości doświadczenia eterycznego aspektu nowego stanu życia.

Wyobraźmy sobie, że atomy zaczynają się do niego dostosowywać.

Podejście naukowe[8] zakłada, że wówczas uformuje się nowa świadomość, która wyłoni się z miriadów atomów pracujących razem nad przetransformowaniem naszej istoty. Nowa świadomość oznacza nową percepcję, nowe postrzeganie rzeczywistości. Filozoficzne pytanie, czy ta obserwowana w nowy sposób rzeczywistość jest niezależną od nas, prawdziwą rzeczywistością, możemy pozostawić bez odpowiedzi. Postrzeganie staje się bowiem równoznaczne z widzeniem prawdy.


[1] Jan van Rijckenborgh, „Alchemiczne Gody Chrystiana Różokrzyża” część I, Rozekruis Pers, Wieluń 2021, wydanie II popr., str. 241.

[2] Ibidem.

[3] Jan van Rijckenborgh, „Alchemiczne Gody Chrystiana Różokrzyża” część II, Rozekruis Pers, Wieluń 2007, wydanie I, str. 24-25.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem, str. 27.

[6] Ibidem, str. 48-49.

[7] Ibidem, str. 163-164.

[8] David Eagleman, Mózg incognito. Wojna domowa w twojej głowie, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2021.

 

do strony głównej pdf share