goats

Sara i Tobiasz - część 1

do strony głównej pdf share

W Starym Testamencie znajduje się niezwykła przypowieść, która po trosze przypomina baśń, a po trosze scenariusz do współczesnego filmu o miłości.[1] Oto w jednej chwili, w dwóch różnych miejscach na ziemi modli się do Boga o śmierć dwoje ludzi: starszy, niewidomy mężczyzna imieniem Tobiasz i młoda kobieta - Sara.

Tobiasz jest prawym, wierzącym człowiekiem, żyjącym na wygnaniu w Niniwie. Sumiennie wypełnia obowiązki, jakie nakłada na niego religia: dzieli się pożywieniem i odzieniem z ubogimi, udziela im jałmużny i potajemnie grzebie ciała potomków Izraela, zamordowanych przez ówczesne władze, za co jest prześladowany. Na domiar złego, za sprawą ptasich odchodów, które lądują na jego oczach, traci wzrok. To sprawia, że znajduje się na utrzymaniu krewnego i swojej żony Anny, która zajmuje się przędzeniem. Pewnego dnia, gdy Anna odsyła przędzę pracodawcom, ci oprócz zwykłej zapłaty, dają jej jeszcze koziołka. Tobiasz podejrzewa, że koziołek pochodzi z kradzieży i każe żonie go zwrócić. Ta szydzi z niego, co sprawia, że czara goryczy się przelewa i Tobiasz zaczyna błagać Boga o śmierć.

Sara natomiast modli się o śmierć, ponieważ cierpi równie mocno. Już siedem razy wychodziła za mąż, ale wszyscy jej mężowie zostali w noc poślubną zabici przez złego ducha Asmodeusza.  Podejrzenia padają na Sarę.

Bóg, słysząc te gorące modlitwy, wysyła na pomoc swojego posłańca Archanioła Rafaela.

Każdy, kto jest wprowadzony w misteria pierwotnego, gnostycznego chrześcijaństwa, odnajdzie w tej historii kopalnię soczystych symboli, odżywiających jego życie wewnętrzne i dających mu inspirację na Ścieżce. Przypowieść ta jest „podobieństwem”, w którym wszystko, co pozornie dzieje się w świecie zewnętrznym, odnieść należy do naszego wnętrza: jego aspektów i etapów duchowej ścieżki. Wszyscy bohaterowie historii byliby zatem elementami naszej psychiki, a w ich identyfikacji pomagają nam imiona, które noszą.

Imię Tobiasz oznacza po aramejsku „Bóg jest moim bogactwem”. Płeć bohatera i jego imię wskazują na obecny w każdym z nas aspekt woli.  Jest to wola człowieka, który zdał sobie sprawę z tego, że jedynym bogactwem, o które warto zabiegać w tym świecie, jest Bóg. Współczesnemu czytelnikowi postawa ta może się wydać mocno anachroniczna, nieżyciowa, a może nawet fanatyczna. Żyjemy w materialnym świecie, musimy zaspokajać liczne potrzeby związane z naszą cielesnością. Potrzebujemy również odnajdować się w przestrzeni pełnej rywalizacji, w której wartość człowieka mierzona jest ilością zer na koncie. W tej sytuacji wewnętrzne nastawienie wielu z nas wyrażałoby raczej zdanie „pieniądze są moim bogactwem” lub „moja zaradność i talenty są moim bogactwem”. I nie ma w tym nic dziwnego, ani godnego potępienia, należy to bowiem do naszego ziemskiego człowieczeństwa.

Można powiedzieć jednak, że Tobiasz jest tym aspektem woli w nas, który wspiął się na wyższy poziom spirali rozwoju; lub ująć to jeszcze inaczej: Tobiasz budzi się w nas, gdy nasza dusza, po zebraniu ogromnej ilości doświadczeń w tym świecie, osiąga określony poziom dojrzałości. Zaczynamy wtedy zdawać sobie sprawę z tego, że żadne materialne dobra ani osiągnięcia, przynoszące nam splendor, nie dają nam prawdziwego poczucia sensu i spełnienia. Po drugie, zaczynamy dostrzegać, że dobro, które jest naszym udziałem, talenty i majątek, który wydaje nam się, że posiadamy, nie są tak naprawdę naszą własnością, ani zasługą. Wszystko dostajemy na chwilę, każda sytuacja może się w tym świecie w każdym momencie zmienić w swoje przeciwieństwo. Talenty mogą również przeminąć... A poza tym, czy to naprawdę jest nasza własna zasługa, że dysponujemy jakimiś dobrymi cechami? Czyż nie pochodzą one ze Skarbnicy Dobra znacznie większego niż nasze śmiertelne osobowości? Gdyby tak było, to sami bylibyśmy źródłem własnego istnienia, a to pachnie nonsensem.

Tak rozumuje Tobiasz w nas. Lecz jego żona Anna, zdaje się być jego cieniem. Symbolizuje nieoczyszczone jeszcze aspekty naszej duszy, mocno przywiązane do materii. Mówi nam o tym koziołek, którego dostaje w zamian za swoją pracę. W symbolice biblijnej kozioł utożsamiany jest z szatanem, chciwością, nastawieniem materialistycznym i egocentrycznym. Tobiasz martwi się, że ten dodatek do zapłaty pochodzi z kradzieży. Gdy odczytujemy ten fragment dosłownie, zachowanie mężczyzny może nam się wydać dziwne i niesprawiedliwe. Dopiero znajomość symboliki odsłania nam prawdziwy przekaz. Kradzieżą można nazwać każdy czyn (myśl, emocję), który nie służy jedności; który nie jest zbieżny z wolą boskiej zasady obecnej w naszym wnętrzu.

Współcześnie wiele mówi się o tym, że jesteśmy wszyscy jednością. Można powiedzieć, że słowa te stały się jednym z głównych haseł Nowej Ery. I chyba nie ma człowieka na ścieżce duchowej, który by się z nim nie utożsamiał, bądź nie zgadzał. Mimo to jednak, bardzo często nie widzimy, że nasze codzienne odczuwanie siebie i innych bardzo temu przeczy. To, że jesteśmy wszyscy jednością, akceptujemy na poziomie intelektualnym. Być może w związku z tym mamy większą świadomość ekologiczną, stajemy się wegetarianami lub weganami, staramy się być mili i dobrzy dla innych. Mimo to jednak czujemy się odrębnymi istotami. W naszej psychice jest wiele sprzeczności: czujemy się lepsi lub gorsi, a na pewno inni niż wszyscy. Tych, co są do nas podobni, lubimy; tych, co się różnią - traktujemy z niechęcią. Nie potrafimy patrzeć z tolerancją na poglądy przeciwne niż nasze - mamy skłonność do dyskryminacji i obrażania siebie nawzajem. Współcześnie na przykład społeczeństwo podzielone jest na z jednej strony zwolenników maseczek i szczepionek, a z drugiej na przeciwników. Te dwie grupy bardzo często nie mają dla siebie nawzajem żadnego zrozumienia, Gdy w grę wchodzi lęk bardzo łatwo jest nas podzielić. I nikt już nie pamięta o wysokich ideałach, że „wszyscy jesteśmy jednością”. Bywa, że do tego ostatniego hasła lgnie nasze ego, bo czuje się wtedy wzniosłe i uduchowione, natomiast zanim do niego naprawdę dorośniemy, zanim naprawdę będziemy czuć się jednością, potrzeba długiego procesu. Procesu, w którym Słowo - ideał Boskiej Jedności - stanie się w nas Ciałem; procesu, w którym zintegrujemy wewnętrznie wszystkie obecne w nas sprzeczne aspekty, przeciwstawne zachowania, niezrozumiałe, niskie, zwierzęce instynkty, egocentryczne impulsy, itd.

Ścieżka, która do tego prowadzi, jest ścieżką wewnętrznego chrześcijaństwa. Droga, której szukamy w religiach Wschodu, prowadząca do wolności od iluzji, mai, ego, cierpienia, fałszu, emocji, przywiązania, nawyków, etc. istnieje również w naszym zachodnim chrześcijaństwie. Jest nam podana w Biblii przepięknym, bogatym, głębokim językiem misteryjnym, którego często nie rozumiemy, bo nikt nas tego rozumienia nie nauczył. Bo przekaz został przeinaczony.

Gdy zaczynamy zgłębiać Gnozę, jasne staje się dla nas, dlaczego Tobiasz i Sara modlili się o śmierć. Nie chodziło im o dosłowne odejście z tego świata, lecz o unicestwienie własnych wyobrażeń, popędów, automatycznych reakcji, mroku, błędnych przeświadczeń składających się na iluzoryczne „ja”. W człowieku bowiem istnieje dusza naturalna i przyrodzona jej egocentryczna świadomość. I istnieje również zalążek, ziarno boskiej duszy, niebiańskiej świadomości, zwane lotosem, różą, atomem iskry ducha, ziarnem gorczycy, itd. Ulokowane jest ono w naszym sercu i jego rozwój równoznaczny jest z „oświeceniem”, „urzeczywistnieniem”. To ziarno może rosnąć jedynie wtedy, gdy cichnie nasza naturalna świadomość.

Ta inna dusza, boska dusza jest tą świadomością, która czuje się jednością ze wszystkim i ze wszystkimi, z całym istnieniem. Nie rozróżnia na „ja” i „ty”. Wszystkiego, czego życzy sobie, życzy innym. Potrafi dosłownie traktować bliźniego swego jak siebie samą, na najbardziej nawet subtelnych, wewnętrznych poziomach. Związane jest z tym wewnętrzne znaczenie dawania „jałmużny”, które widzimy m.in. u Tobiasza w naszej przypowieści.  Polega na wewnętrznym, prawdziwym życzeniu każdemu człowiekowi najwyższego dobra, miłości, błogości, duchowego urzeczywistnienia. Nowa dusza jest taką miłością; ona nie musi się jej uczyć, trenować się w niej, ćwiczyć. Miłość ta jest jej istotą.

Idź do części 2


[1] Księga Tobiasza, rozdziały 1- 12.

do strony głównej pdf share