Alchemy

Tajemnica komnaty oblubieńczej

do strony głównej pdf share

W świecie greckim „komnata oblubieńcza” sygnalizowała moment, w którym związek kobiety i mężczyzny stawał się prawomocny. Odniesienia do niej znajdujemy w „Iliadzie” i „Odysei” Homera, w „Metamorfozach” Owidiusza, w „Eneidzie” Wergiliusza, czy w dziele Eurypidesa zatytułowanym „Andromacha” (w którym stanowiła przedmiot sporu pomiędzy prawowitą żoną a konkubiną).

Cóż jednak rozumiano pod tym terminem w starożytnej Grecji? Określenie to nawiązuje do „hymenaeum”, lirycznej poezji ku czci boga małżeństwa Hymena, śpiewanej podczas ceremonii zaślubin, gdy panna młoda wraz z towarzyszącą jej procesją prowadzona była do domu pana młodego.

(…) Prowadzą przy pochodniach z domu nowożeńców, —

«Hymen! Hymen!» wołają, a grono młodzieńców

Skocznymi tany lekkie zawiązuje koła;

Brzmi fletni i oboi kapela wesoła.

W progach domów niewiasty chciwym patrzą okiem,

Nie mogąc się tak miłym nasycić widokiem.[1]

Określenie to odnosiło się również do miejsca lub pomieszczenia w domu, w którym przechowywano wartościowe rzeczy i kosztowności; w szczególności jednak do pomieszczenia, w którym znajdowało się łoże małżeńskie. Znamienny jest fakt, że w tekście homeryckim (w „Odysei”)  ślubna komnata przedstawiona jest jako centralna oś domu, czyli jako podstawa małżeństwa, a zatem ostateczna reprezentacja miłości i wierności małżeńskiej (Penelopa rozpoznaje Odysa, gdy ten wyjawia jej, że ślubną komnatę zbudował z pnia drzewa oliwnego).

W rękopisach z Nag Hammadi, powiązanych z wczesnym chrześcijaństwem gnostycznym, znajdujemy liczne odniesienia do „komnaty oblubieńczej”. Ściśle mówiąc, możemy odnaleźć przynajmniej 36 wzmianek w siedmiu różnych dokumentach: w „Traktacie Trójdzielnym”, w „Ewangelii Tomasza”, w „Ewangelii Filipa”, w „Egzegezie o duszy”, w „Nauce autentycznej”, w „Asklepiosie” i w „Drugiej Nauce Wielkiego Seta”. Znajdujemy je również w Nowym Testamencie.  Pewnego dnia, gdy uczniowie Jana i faryzeusze pościli, Jezus zaś wraz z uczniami i celnikami siedzieli za stołem, ci pierwsi podeszli do Jezusa i zapytali:

Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?

Jezus im odpowiedział: „Czy dzieci komnaty małżeńskiej (najczęściej tłumaczone jako goście weselni) mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego mają u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć.  (Mk 2, 18- 20)

Zarówno pytanie, jak i udzielona przez Jezusa odpowiedź są intrygujące, zważywszy na to, że Nazarejczyk mówi o weselu i pośrednio przedstawia siebie jako pana młodego. Innymi słowy mówi, że jego uczniowie nie poszczą, ponieważ on sam, pan młody, jest wśród nich obecny. Możemy zatem założyć, że jego odpowiedź ma głębsze, ezoteryczne znaczenie. Wyjaśnienia, których udziela dalej, gdy mówi, że nie przyszywa się łaty z nowego sukna do starej szaty i nie wlewa się młodego wina do starych bukłaków, dają nam pewne wskazówki co do tego, jak mamy rozumieć te słowa. Zarówno bukłak (odpowiednio spreparowana skóra zwierzęca, służąca do przechowywania płynów, zwłaszcza oliwy i wina) jak i szata są symbolicznym odniesieniem do psycho-fizycznej struktury człowieka. Gdy to wiemy, możemy zrozumieć, że stara struktura psycho-fizyczna nie może być podstawą bezpośredniego zjednoczenia z Duchem.

Aby jeszcze lepiej pojąć znaczenie słów Jezusa, spójrzmy najpierw na fragment tekstu „Egzegeza o Duszy” z Kodeksu II Biblioteki Nag Hammadi. Jego treść dotyczy zstąpienia duszy do niższego świata, jej wykorzystania i utraty dziewictwa.

Jak długo była u Ojca, była dziewicą, to jest, męsko-żeńską (istotą), jeśli chodzi o postać. Gdy zaś upadła do ciała i gdy weszła w to życie, wówczas wpadła w ręce wielu złoczyńców. I rozpustnicy rzucali ją sobie nawzajem i [bezcześcili] ją. (,,,) . Krótko mówiąc, została zbezczeszczona i [utraciła swoje dziewictwo. I uprawia rozpustę w swoim ciele i oddawała się każdemu, myśląc, że ten, z którym się wiąże, jest jej mężem. (…)  A ci, których zrodziła z owych rozpustników, są głusi i  ślepi. Są chorzy i są o przytępionym umyśle.[2]

W dalszej części tekstu czytamy, że gdy dusza opłakuje stan, w którym się znalazła i gdy zwraca się ku wnętrzu, to zostaje ochrzczona i oczyszczona. Owo oczyszczenie duszy „jest przyjęciem jej odnowienia, to jest, jej wcześniejszej natury” i powrotem do świata niebiańskiego. W tym momencie dusza złości się sama na siebie, ponieważ „nie może rodzić dziecka sama”. Wtedy „Ojciec wysłał jej z nieba jej męża, który jest jej pierworodnym bratem”. (…) „Wówczas oblubieniec zstępuje ku oblubienicy”. Ona „Oczyściła się zaś w komnacie oblubieńczej. Wypełniła ją wonią perfum, siedziała w środku, wyczekując prawdziwego oblubieńca”.

Może być dla nas zaskoczeniem, że po tym, jak Ojciec zsyła z nieba męża/brata, który łączy się z oblubienicą, dusza czeka na prawdziwego oblubieńca. Aby to zrozumieć, musimy pojąć, że  dusza (androgyniczna), gdy zstępuje do świata materii, staje się symbolicznie „kobietą”. Na tej samej zasadzie zstępujący w materię brat/małżonek (androgyniczny) jest symbolizowany przez materialną postać oblubieńca, chociaż prawdziwym oblubieńcem jest Duch, wewnętrzny bóg, który nie posiada żadnej formy.

Tak więc oblubieniec stosownie do woli Ojca zstąpił ku niej w przygotowanej (do tego) komnacie oblubieńczej. I przyozdobił salę zaślubin.[3]

Dzięki temu zjednoczeniu, które „nie jest małżeństwem cielesnym”, dusza i jej oblubieniec „prawdziwy umiłowany”, łączą się i „stają jednym życiem”.

Tekst ten przedstawia w alegoryczny sposób „alchemiczne zaślubiny” duszy i Ducha.

Patrząc z tej perspektywy, możemy intuicyjnie wyczuć, że „przygotowana (do tego) komnata oblubieńcza” jest aluzją do szyszynki, będącej bramą, przez którą Duch zstępuje do odpowiednio przygotowanej osobowości człowieka, by świętować „zaślubiny” z oczyszczoną i odnowioną (przetransmutowaną) duszą.

Sam akt wstąpienia do „komnaty oblubieńczej”, w której czeka oblubieniec, ukazany jest jako sakrament, poprzez który dusza dostępuje odnowienia, odmłodzenia (odzyskuje boską naturę) i wstępuje do niebiańskiego świata, z którego pochodzi:

Dusza sama wędruje i przyjmuje (element) boski od Ojca, aby się odnowić, a tym samym, aby mogła być przyjęta na to miejsce, w którym była na początku. I to jest zmartwychwstanie spośród umarłych, to jest wyzwolenie z niewoli, to jest wstąpienie do nieba. To jest droga dojścia do Ojca.[4]

W komnacie oblubieńczej dusza „przyjęła z niego nasienie, którym jest duch, który ożywia, aby z niego zrodzić dobre dzieci i je wykarmić. Takie bowiem jest wielkie, doskonałe i cudowne  zrodzenie. I tak dokonały się zaślubiny z woli Ojca”.

W ten sposób dusza poprzez alchemiczne zaślubiny z oblubieńcem, którym jest Duch, nie tylko odzyskuje swoją nieśmiertelną naturę, lecz może również „zrodzić dobre dzieci i je wykarmić”, Kim są „dobre dzieci” duszy? Odpowiedź wydaje się jasna i oczywista: są nimi nowe zdolności duszy, nowe dzieła, których dokonuje, oraz nowe nieśmiertelne ciało, w swej najwyższej postaci. W gnostyckiej „Ewangelii Tomasza”, Jezus mówi:

Rzekł Jezus: „Gdy pozwolicie powstać tamtemu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje tamto, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, zabije was.[5]

Ewangelia Tomasza zawiera również słowa dotyczące postu, które wyraźnie odnoszą się do komnaty oblubieńczej: „Lecz jeśli oblubieniec wyjdzie z komnaty małżeńskiej, wtedy niech poszczą i modlą się”. Fragment ten przekazuje nam, że dopóki Duch nie jest obecny, człowiek zobowiązany jest modlić się i pościć, ponieważ nie posiada pokarmu duchowego. Ci jednak, którzy doświadczyli zaślubin z Duchem nie poszczą, ponieważ bezustannie otrzymują święty pokarm, jakim jest promieniowanie odżywiające duszę i odnowione ciało.


[1] Iliada, Księga XVIII/ 490, tłum. Franciszek Ksawery Dmochowski.

[2] Egzegeza o duszy w: Biblioteka z Nag Hammadi. Kodeksy I i II, tłum. Wincenty Myszor, Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Katowice 2008, str. 356.

[3] Ibidem str. 358.

[4] Ibidem str. 359.

[5] Ewangelia Tomasza (70) w: Biblioteka z Nag Hammadi. Kodeksy I i II, tłum. Wincenty Myszor, Wydział Teologiczny Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Katowice 2008, str. 210.

do strony głównej pdf share